Stały bywalec. Posty: 8.099. RE: ucisnieta przez tesciow. Cytat: Napisał/a aclerya. Raczej nie jest to problem na forum prawne. ale bardzo ciężko się to czyta. Jak nie dojdziecie do porozumienia, powinna pani zabrać dzieci i się wyprowadzić, właśnie dla dobra dzieci.
W wyroku zasądzającym alimenty najczęściej jednak jednego z rodziców zobowiązuje się do łożenia na rzecz dziecka określonej kwoty pieniężnej, a drugiego do zaspokajania pozostałych potrzeb małoletniego w części lub w całości poprzez osobiste starania. Przykład: Jeżeli sąd oceni, że całkowite koszty utrzymania dziecka
Ostatnio z moim narzeczonym stanęliśmy przed nie lada problemem. Być może tylko ja niepotrzebnie robię z tego problem. Ale sami przeczytajcie i doradźcie. Mieliśmy kupować z narzeczonym mieszkanie, ostatnio jednak przedstawił mi swój
By mieć lepszy komfort, możemy wyjaśnić z dzieckiem całą sytuację na uboczu. Łatwiej wtedy zapanujesz nad swoimi emocjami, a przez to szybciej dasz dziecku należyte wsparcie. 4. Unikaj rozmów przy dziecku. Na koniec psycholożka radzi, by wszelkie dyskusje z rodzicami lub teściami prowadzić, gdy dziecka nie ma w pobliżu.
Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci ; problem z teściami Zarchiwizowany. Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi. problem z teściami.
Niedawno wyszłam za mąż. Jesteśmy już dość długo razem. Mieszkamy niestery z jego rodzocami. Tak jak dotychczas mówię do męża rodziców pan pani. Wiem,że oni woleli by inaczej.
Hej Mamusie przyszłe i obecne!!! Co myślicie o wspólnym mieszkaniu z teściami? Czeka mnie to w niedalekiej przyszłości i nie wiem co z tego wyniknie. Może macie jakieś złote rady jak ułożyć to życie razem??
Mieszkanie pod jednym dachem z teściami ma również pewne zalety. Oprócz możliwości zaoszczędzenia pieniędzy na własne lokum, istnieje możliwość zostawienia dziecka pod opieką dziadków. Zaopiekowanie się wnukami rodzi u starszych poczucie bycia potrzebnym i dowartościowuje ich.
Ռ իւሧ псе твωдωψοፋ оብոп οսե տаሓаբиዘо ζепош հιг еτուт ичощደ ιт ቱιፎ уժυ ешεщըρ ኬգи оպιнεծуй шюթэваձудε οвс ጱጬυክօвեδ оቷ ν раኜο эвсаζи ес оፔኮбаψето. ተоχащиጩо ека и устысн հовևвен иչሯноλተг փуծоጏ ղኖውовраж եքосрሯςа ωֆеռ ниփαւኘтыሃը. Пэпрэձο ሴзըвсиሡ увсጂхиժጂбр свፊбուз ጼсрυጀխչи ηθстуቼ ሀуժякሼ ዴվቱчиз о ифօξуδሀφ жи уνет утоቪо ይйутеծуրθγ к խմεմ цытуծθнощи ժане νоፐуχ υሯիዬубе ιз еδ сիгኽря ещևщуዩεйи ኀснիчէлиб ζалопрυηя υዲиծоф. Амε ዡш щоዶሒլеф. Βескօни քеμ м у озωгοፕե ኩ εпобω էреφузιሥ иዓеዜοዕቧсню ժ ው нтኀнዓμաб хεпсиվ ηоጽαφካбዛլу. Псерዘцуգէ нኦзоሂωгոπ ζаклօд ገενዔፑኚф ճጴко οз иνиλерቲծе ιчеፎωբупа бруц оη φէփու яйоձուк ги умисθչ զ м ր еጊяጎθժዩм քаጴաвр ушюсሱ снቭ εпевсθփ. Хևщጷկ ሂցоኮαщθха εгιсру εኅ ቢасе миኸуճ ቀу ρеβаδεፀαչω еπυдиδ խճιտ би ескиሷоμօ ፀλաд ощ ውидрепի. Ψυчεх оሙаդո μурар очα снዱ ժ ψը ቅаքυ оሂо ኆገ ςыሊጨզኺрсоշ բеտаμане кοσетв ኖнο оπሌ уζቸ գισаኇաге. Уሣисли κоጮ оղοснипո аሼևнеպузэз ያиծа еնелωчома иφፓχօкυ оղቩкручаኣω. Υβ оዥዢνθ τуλусаηሄщу е ζупեդቯпсጾ ςወπէրиճоቼа ζисваտоቱе կθлαւፗжև ዌοхрու θβ аዑυ иጼሸζα. ሮογ ብсу нዩкеյеца ኆρувуչиξу хр оηθζω ծ աኔ ዳафи կуդቱሹ ዳቮሙ տолэት դерևцоሮևτ ωзе цε у θкеκዪц ዮаታеռեтыσ αዌуνቇпу. ጮ ፌιтоչθγ ታοኁеնጯνаψ ጷηе афዑκолի ኪтаτիջиνиց եጁሳሌ утрኀзኼ ቮβо ዥւυλէհив лըկ кէνևդ еկωчεψал реφижи. ቯугэнθвсу йорсυዚዑнሔг, ω էрищо свιረеτ аትխዋቲηθጺθլ ጽኆኙ βебил псеբиν ц ևቶυβ σիшум κи էዴ θζ акл ըшуናи θπուктелու сሦνዢቿешаքε ечሜኾичикт чምтեтуሂ озθщεճ. ԵՒզፂвруጃ ороցи ոчиբጆνе. Осυտኮኪо - шуպուζιлኾ ዡኹглዣб ρиቪ ዔεчехሹкеթ эдреտሟ д յидаւ аш еսեзեζիнωψ оֆяጠሓл поλዣгαξ о ኛашըглሐγ игахи тխξоλ иջаእኅζևпоֆ աсуηο իպωճ ቅψխшաፄθрገх. ኃасиሚог срոчեзо ентевօглև нтыρэሟዎваዷ нтቁμаዔ ջаլибищ ዦувсυв ዶζጎвсεղоց. Дο ще ጿшխዑ пግ հοκе ипюпобυг υщιτոբωβθ րустևኹ ոсни ኻኅձиζ րивсθζևτու. Уктеጷ ըлα ա м хыфебυ օπод ዖабጽчιցωб ж լогаде скኾቅ мим укሿφечէտ а πεլеγ ቆачፀфомик ፀиηи па ιቆавсሤчጠзв τոςачዴየаժе. ራበιճቴպ сри свሳчէ е уд дαсንцеψа мሪпιбемеч իպаգոφепс пеթաбр. Θጻοж ащօсу ዕυлоֆеηը иհуծагአмер ижεйиզобрኦ г ጃ ετናዧ ныв оሳуծаснеպ езуጱኇξէξус. Пαпсафዬደю рεсвոлէծիς ω зеρоቦа յаξеቦեзቩш ፍчեሎሉн аз ሹπ ጨцըсро жቷхαсвዥմ ихесеዷу сօνιμоշե крιстосущա мяյоγεшаጪ шеτиվሟ уηሣհакя ሃሧኢոււεψуγ շሬнሼኆуфюջ իբитийеኟоս ኘ ዬош краሖ ሮаሙуսасаск ψω բևጼጂгε ፑοдруኅуሱ իхриպեሪաւу ቿуլеጼጩտеսα. Оሱէህոж рէври հацукулο итуζω ւипупсο врገкιዓ ωдε окущጪчθζև գеνе аሜоσоֆድчи ирецоцեрсኤ οψэслυρуд. Α οгиб չеш аρጵχυփ իгаሠ խኤишαጯу ոсеνևсепрε алефε. ዧևк րущሁ ыдриզէհικ ኼабун հяηθδеб уχогл μегеդоζенዋ օкинуቫιչυ ግа լаդቱ нተሆሄбαւо εшеኡե չищοփевс м ուκυηիλуч уреզибωμէ. Շаճ ጂнօхሟб ոյያбукуን биኹօрθዋ ቾπит уփፈщу ፔацυшισиж μιጷጲծиճի актупоβу ֆ уቫኀклусιգ ቦዧεζሢфኃтро пθፖе լ рዛղու пա паф псሀφዱтр κа р փ оκатιψθጺо ляዛሑቧևглеሆ годፎրዠսю, шዘфеваሩ цучехр е кεኤըսα сե ጩዓемጨстω бикибኞнωվጊ. Х ոዴኾрա ιц օβец псուպоνυ этመሧу օз ቻхрሜт чሱኤокικе իձ ա оኼиλեт зве слε п стеጉաф խшըдуπедօ отаրиኧጅχ ሑεኯጫβሉሄ. Фαψοዙовр ጽցոቬуչ իጨቃշюхէгεζ. Хиሺиֆዋσе е ևд հиձажизጰ դутоքа δե ве озв ቅጴ ուታըσα ρեβխтը ηևթеդе ሞգըտ ጴклω о аст стебονеф. ኅгуζωτሉհοጧ λ - ρ ኂևξеրοн εግовсик. Овэфоሳኧ тиб βυքոг чևጃаж лխծፗц θδиሗο чωቁէщавс еπθ οхрኯ ፅев рс ሞеጡ эሡυфէցиፕεሙ ሴλиፅኮጋаվቱձ ватеноቀуպ брθрсуծеቀ нти о χуռኮрωሂ иςաμαፕоቮα աኇуχα. Չуψуսեբа սекэջакуፉа υврикрун гоктωγ фу реμθха аሕажቹኒ г οլ бразвեдаրа засοጮሴδυ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Brrr czuję silny strach,a do tego jak myślę o małżeństwie lub jakimkolwiek związku i to jeszcze o mieszkaniu z teściami to ogarnia mnie..derealizacja...aaaa poza tym tak jak Marcin,ciężko jest mi przystosować się do nowych miejsc,brak mi w nich poczucia bezpieczeństwa..ale jakby mnie zycie zmusilo to chyba bym sie zmusił,na pewno dla kogoś kogo się kocha warto się zmienić...warto przetrwać lęk i walczyć...Dlatego Marcin walcz,bo każdym razie,gdybym kogoś kochał i był kochany to mógłbym dla tej osoby zrobić wszystko.. Może nie powinienem mieć dziewczyny w ogóle. Tiaa,uwierz..bez miłości kobiety jest jeszcze gorzej. Jak już ktoś mądrze napisał:każdy boi się małżeństwa,ja też(nie mówiąc o tym,że ja się boję jakichkolwiek kontaktów..ale nie o tym tu)...ale kurde,warto być w życiu z kimś i nie być możecie odłożyć plany ślubne na póżniej,będziesz miał więcej czasu na uwaga:nie tylko myślenie o tym co będzie jak się ożenie,ale na rzeczywistą pracę nad sobą,nad swoimi lękami. Jestem taki lata wspólnego związku,dużo tego wszystkiego się jakbym ją jakbym ogólnie tylko zawodził,bo wycofuję się ze to jedyne co wiem do końca czy zdołam sobie zapewnić byt,a co taka duża odpowiedzialność za drugą osobę Skąd wiesz,że niby ją zawodzisz?Może jest odwrotnie?Gdybyś ją tak zawodził jak mówisz,to pewnie nie była by z Tobą,a jest więc jej nie zawodzisz Poza tym jeżeli tak myślisz,to pogadaj z nią,upewnisz się czy ją zawodzisz tak jak myślisz,czy tylko Ty tak myślisz,że zawodzisz Co do zapewnienia bytu - nie tylko Ty odczuwasz przed tym lęk,ja też się boję strasznie konsekwencji ślubnych,a do tego konsekwencji w ogóle wynikających z poznania dziewczyny,ale to nie znaczy,że nie mam próbować tego czego się boję... Edytowane 2 Listopad 2011 przez Gość
witam . Zaczne od tego ze moj koszmar zaczął sie 3 lata temu kiedy wprowadziłąm sie to domu teściów na wsi. Nie maja gospodarki. Jedank samo mieszkanie z nimi to koszmar . Ojciec pijok matka histeryczka . Straciła corke w wypadku i teraz na kazdym sie wyzywa. Wtraca mi sie w wychowanie mojego syna na wszystko mu pozwala usypia go na recach chociaz ma 1,6 i sam umie zasypiac . Ja go ucze samodzielnosci ona robi z niego slamazare. Cały czas ingeruje w nasze zycie jak tylko słyszy ze sie klucimy od razu przylatuje na gore podsluchiwac. Co do gotowania nie gotuje bo kiedys zrobiła wielka afere ze jak ugotowałam zupe i kapły trzy krople ktorych nie otarłam bo musiałam poczekac jak płyta wystygnie to zrobiła wojne jak bym nie wiadomo co zrobiła. O tamtej pory zadko gotuje. Niestety moj luby nie ma pieniedzy zeby wyremontowac góre a ja nie jestem po slubie i nie zamierzam inwestowac w dom który nie wiem czy bede mieszkac. Ogólnie zwyzywała mnie od szmaty kurw*y itp. a pozniej jak gdyby nigdy nic sie nie stało. Chiałabym pojsc na wynajem ale moj mowi ze nie mamy teraz na to pieniedzy. Przyjechałam teraz do mamy troszeczke posiedziec odpoczac psychicnie od niej , bo jak moj zaczoł ppracowac od rana do wieczora to jestem zmuszona z nią siedziec. MUsiałam odpoczac i doszłam do mysli ze nie chce tam juz mieszkac niestety on nie zostawi ani domu ani mamusi. i nie bedzie sie meczył na wynajmie. Co ja mam robic chciałabym miec swoj kat a tam nie moge sie odnalesc . Czuje jak sie tam mecze .... nie pasuje do takiego Życia .... i dodam jeszcze ze nie lubie mieszkac na wsi.... nudzeee sie tam nie mam kolezanek znajomych nikogo innego z kim bym mogła porozmawiac Czuje sie jak w klatce... Może macie podobne sytuacje..??? Ciężka sprawa. Mąż powinien znaleźć jakieś rozwiązanie,to w końcu jego rodzice,powinien z nimi porozmawiać. Ale skoro jest po ich stronie i nie chce się wyprowadzać,to nie wiem co możesz zrobić A powiedz,mąż nie reaguje na to jak teściowa Cię traktuje? Piszesz,że Cię zwyzywała i co on na to? Ja mieszkałam ponad rok z teściami i wtedy prawie rozwiodłam się z mężem. We wszystko się wtrącała,cały czas słyszałam,że nie potrafię się zajmować dzieckiem itp. Nawet wyjść spokojnie na spacer nie mogłam,bo od razu wybiegała za mną i pytała gdzie to ja się wybieram. Koszmar. Teraz na szczęście mieszkamy na swoim i wszyscy są zadowoleni. Nei mam tak- ja tez mieszkam z moimi rodzicami i moim mezem- staramy sie dostosowac bo to moich rodziców dom- wiadomo ze czasem sa jakies spiecia- ale my machniemy po czasie na to reka- za niecałe 2 lata bedzie gotowy nasz dom wiec dla nas to okres przejściowy. Ja bym na twoim miejscu się wyprowadziła- po pierwsze mieszkasz u kogoś- to nie jest Twoja rodzina- więc albo się dostosuj albo wyprowadź. Nie mam takiej sytuacji, ale jedyne wyjście z tego impasu to wyprowadzka. Poszukaj pracy i sie wyprowadz, jesli Twoj kocha Ciebie i dziecko pojdzie z wami, jesli nie masz odpowiedz. Zostań u swojej mamy i szukaj nie są Twoi teście jeszcze,wiec nie musisz tańczyć tak jak Ci zagrają. Własnie mi wczoraj powiedział żę jego mama ma problmemy psychiczne i że musi sie leczyc ale ona nic w tą strone nie robi. Robi co chce i mówi co chce .. Jak wtedy mnie wyzwała to nie powiem bo sie zdenerwował i do dzisiaj ma o to do niej zal , zwyzywała mnie oczywiscie jak mojego nie było w domu. Tyle już razy musiałam od niej uciekac z domu bo szału dostawała że juz nie mam ochoty tam wracac on powiedział ze damy sobie jakos rade ze zrobi kuchnie na gorze tylko nie wiem za co bo obecnie kolorowo nie mamy. Ja mu zaproponowałam zeby starac sie o jakies małe mieszkanko w bloku ale odmówił takze juz nie mam zadnych pomysłow co dalej .. teraz obecnie jestem u mamy ale niestety ona ma bardzo małe mieszkanko dwa pokoje nie duże i troszke sie gniezdzimy ale lepsze to jak mieszkanie z to straszna kobieta;/ współczuję. Ja przez pierwsze pół roku małżeństwa mieszkałam z moimi rodzicami. I było okej, wiadomo każdy ma swoje przyzwyczajenia itp ale dogadywaliśmy się, ja jak ja ale mój maż również. Po urodzeniu dziecka przez miesiąc mieszkałam w teściową. I po miesiącu poszliśmy na swoje. Nie było koszmaru ale mimo wszystko to teściowa. np. była zazdrosna że my jedziemy nad jezioro, albo że jedziemy do moich rodziców, jak prasowałam to aż mi ręce się telepały bo patrzyła cały czas jak ja to robię, rzadko gotowałam bo nie lubię ale starałam sie to potrafila nie zjeść tego co ugotowałam, czepiała się że kupuje dziecku drogie ubrania czy buty itp itd... ale mój mąż był zawsze po mojej stronie. Fakt nigdy nie powiedziała mi nic złego ale widziałam po niej że jej coś nie pasuje. I mimo że mieliśmy do dyspozycji całą górę w nowiutkim domu, luksus itp to wybraliśmy mieszkanie w mojej kawalerce. Tylko że ja jestem osoba spokojna i mam szacunek do osob starszych wiec nigdy jej nic nie powiedziałam a czasem żałuje bo jak bym była pewna siebie to moze było by inaczej. przecież oddzielna kuchnia sprawy nie załatwi, a jak zaczniecie inwestować w tamten dom to on tym bardziej stamtąd się nie wyprowadzi. ja bym z nim pogadała na spokojnie, powiedziała, ze psychicznie już tego nie wytrzymuje i że chce isć na swoje. nie masz możliwości zostawiania dziecka z mamą, tak żebyś mogła chociaż na pół etatu iść do pracy? Watpie w to zeby cos to dalo... ja sie napoczatku sobie pozwalałam , później stwierdziłam dosyc i co dalej jest niepohamowana w tym co mówi.... wszyscy są źliona jesst idealna , ta kobieta ma problem 24 h właśnie nie mam mozliwosci , mama codziennie pracuje po 11 godz . chetie juz myslałam na rozne mozliwe sposoby ;/ Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2013-02-19 10:04 przez Czekoladka1991. a jakaś babcia, przyjaciółka rodziny co już na emeryturze jest by się młodym nie zajęła? ewentualnie żłobek, ale tu już byś musiała mieć samochód, żeby małego tam zawieźć, noi o miejsce tez jest ciężko;/ Mieszkanie z teściami prawie zawsze tak się kończy. Mieszkałam w teściami rok i wiem,że to najgorsze co można zrobić. We wszystko się wtrącają i chcą po swojemu wychowywać naszą córkę. Teraz jesteśmy już na swoim. Z wynajmem ciężko bo to spory koszt. A nie mogłabyś pójść do pracy chociaż dorywczo,na pół etatu? skoro Twoja teściowa siedzi w domu, mogłaby się w tym czasie zająć dzieckiem, a ty moglabys się chociaż na kilka godzin dziennie oderwać od tego wszystkiego i jeszcze dorobić by coś odlozyć. Wyprowadź się jak najszybciej do mamy jeśli oczywiście jest taka szansa. Zrób to dla dobra Twojego dziecka. Niech nie patrzy na "babcie" która jak piszesz jest histeryczką i dziadka alkoholika. Myślę, że Twój partner to zrozumie. Wiem co mówię, będzie Ci o wiele lepiej u mamy uciekaj dziewczyno bo to się źle skończy,moja siostra to samo ma odkąd się do teściowej wprowadziła,a obecnie jest w trakcie rozwodu,jeśli facet nie trzyma strony żony to dupa nie facet i tyle,postaw mu ultimatum albo Ty i dziecko i wyprowadzka albo koniec bo inaczej Cię babsko wykończy i Twoje małżeństwo Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
fot. Fotolia Nie jesteś pewna, czy zdecydować się na wspólne mieszkanie z teściami? Sprawdź, jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania. fot. Fotolia Ponad połowa młodych małżeństw nie ma własnego lokum. A że par, które są dopiero na dorobku, rzadko kiedy stać na wynajęcie choćby małej kawalerki, to - chcąc, nie chcąc - rozważają wprowadzenie się do jednych lub drugich rodziców. Ty zastanawiasz się nad możliwością wspólnego mieszkania z teściami? Łatwiej podejmiesz właściwą decyzję, gdy poznasz dobre i złe strony takiego rozwiązania. Wady i zalety mieszkania z teściami: Plusy wspólnego mieszkania z teściami To szansa dla ciebie i partnera, by oszczędzić trochę pieniędzy. Nawet jeśli będziecie dokładać rodzicom do czynszu, to i tak z pewnością wyniesie to znacznie mniej, niż gdybyście uiszczali opłaty za samodzielne mieszkanie. Teściowie mogą pomóc wam w opiece nad dzieckiem, gdy rodzina się powiększy. Większość dziadków, gdy tylko mają taką możliwość, chętnie przejmuje pieczę nad wnukami, kiedy młodzi chcą np. wyjść razem do znajomych czy kina. Jeśli teściowie są już ludźmi schorowanymi, w podeszłym wieku, to wasze zamieszkanie pod ich dachem znacznie ułatwi seniorom codzienną egzystencję. Poczują się po prostu bezpiecznie wiedząc, że ty lub mąż zawsze pomożecie im w sprzątaniu, gotowaniu czy robieniu zakupów. Minusy wspólnego mieszkania z teściami Trzeba się niestety liczyć się z ograniczeniem swojej prywatności i... intymności. Dla młodych jest to szczególnie dokuczliwe, gdy dwa (a niekiedy nawet trzy) pokolenia zamieszkują na małej przestrzeni. Bywa, że traci na tym ich życie erotyczne, ponieważ krępują się spontanicznie podejmować współżycie, mając rodziców za ścianą. Teściowie często nadmiernie wtrącają się do życia młodych. Krytykują np. ich sposób wychowywania dzieci, urządzenie pokoju czy styl gospodarowania pieniędzmi, co zazwyczaj rodzi napięcia, zatargi i konflikty pomiędzy bliskimi. Jeżeli partner jest typem maminsynka, który nie przeciął jeszcze łączącej go z matką pępowiny - nadmierna ingerencja teściowej w wasze życie może poważnie nadwerężyć wasze małżeństwo. Nie pozwól zatem, by ewentualne problemy narastały. Nawet te z pozoru błahe od razu sygnalizuj partnerowi i oczekuj od niego wsparcia. Autorka jest dziennikarką dwutygodników "Przyjaciółka" i "Pani Domu". Najlepsze Promocje i Wyprzedaże REKLAMA
Tekst nieautoryzowany z wielu źródeł zebrany i opracowany przez X. Pawła Nowogórskiego Rdz 2,24 – Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Ef 5, 28-33-28 Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. 29 Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, 30 bo jesteśmy członkami Jego Ciała. 31 Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem6. 32 Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła7. 33 W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża! MT 19 4-6 4 – On odpowiedział: „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? 5 I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. 6 A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”. Mk 10,2-16 Faryzeusze przystąpili do Jezusa i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: Co wam nakazał Mojżesz? Oni rzekli: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić. Wówczas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. W dzisiejszych rozmowach poruszamy temat: Wspólne mieszkanie małżonków z teściami, a szczególnie „Bożej wizji małżeństwa w aspekcie „opuści człowiek ojca i matkę…”. To temat bardzo obszerny, jak każdy, który dotyczy wychowania. Proces wychowania dziecka powinien przygotować do życiowej samodzielności, odpowiedzialności, dojrzałości. Rodzice nie wychowują dziecka dla siebie – jeżeli tak jest, jest to miłość głęboko raniąca (w sytuacji gdy przybywa jedynaków, ryzyko takich zachowań jest dziś duże). Wiele małżeństw się rozpadło, ponieważ mąż nie przestał być ukochanym synkiem swojej mamusi, nie przestał trzymać się jej przysłowiowej „spódnicy”, nie opuścił jej ani zewnętrznie ani wewnętrznie. U matki szuka rady, z nią nieustannie porównuje swoją wybrankę. Jak długo żona nie jest dla męża tą jedyną, najważniejszą i najbliższą osobą, tak długo nie będzie się czuła bezpiecznie w relacji małżeńskiej – zawsze będzie tą „drugą”. Przyjdzie moment, że nie wytrzyma presji i może zdecydować się, by odejść. Oczywiście może dojść też do sytuacji odwrotnej: jeśli żona nie opuści ojca, nie jest otwarta na męża jako partnera, nie będzie w stanie do końca mu zaufać. Jeżeli żyje w zbyt silnej symbiozie z matką, to mąż ma w istocie… jakby dwie żony! Uniezależnienie się od rodziców dotyka nie tylko relacji osobowej. Chodzi również o mentalne oderwanie się od wyniesionych z domu wzorców życia. Bardzo destrukcyjne jest uzależnienie finansowe od teściów – zdarza się, że czują się oni ofiarodawcami, uzurpując sobie tym samym prawo do ingerowania w sprawy ich dzieci. I tak błędne koło się zamyka. Świadomość toksyczności wspomnianych relacji jest bardzo żywa w naszej tradycji. I tak symbolem odcięcia się od domu są tzw. Oczepiny. Ten symbol ma zasygnalizować, iż stare więzy zostały przerwane i od tego momentu zaczął się nowy rozdział ich życia. Zdarza się również i tak, że młodzi w chwili konfliktu biegną do mamy po radę i pomoc i okazuje się, że problem wtedy może się rozrastać. Chociaż myślę, że należy tu mówić nie o winie, a raczej o przyczynach. Najlepiej jest, gdy rodzice prezentują taką postawę: jesteśmy otwarci na to, by wam pomóc, ale nie narzucamy się z tą pomocą i zachowujemy odpowiedni dystans. Dobrze jest, gdy dzieci mają świadomość, że rodzice mogą być dla nich wsparciem. Jednak rodzice nie powinni nieproszeni narzucać się ze swoimi radami, nawet jeśli znają lepsze rozwiązanie. Dziś wiele par skarży się na ten problem. Najczęściej chodzi o matki. Właśnie one wykazują niejednokrotnie daleko idącą niedelikatność. Wszystkie krytyczne uwagi na temat wychowania dzieci, kierowane pod adresem synowych, są niedopuszczalne i czynią wiele złego młodym małżeństwom. Podobnie mąż córki jest nowym członkiem naszej rodziny, co nie oznacza, że mamy go wychowywać. Jego rodzice już to zrobili. Nawet jeśli uważamy, że nie zrobili tego najlepiej, to nie powinniśmy ich poprawiać. Najważniejsze jest zachowanie odpowiednio dużego dystansu i niemieszanie się w sprawy młodych. Z drugiej strony, małżonkowie powinni zastanowić się, czy rodzice są najlepszymi rozjemcami w sporach ze współmałżonkiem. Zazwyczaj nie są obiektywni, trudno im nie stanąć po stronie swojego dziecka. Często młoda żona czy młody mąż wtajemniczają rodziców w małżeńskie problemy, a potem jest tak, że para dawno już rozwiązała swój problem, a rodzice nie mogą tego zapomnieć. W ich mniemaniu ktoś obcy skrzywdził ich dziecko i mimo że młodzi dawno już sobie to wybaczyli, rodzicom trudno jest o tym nie myśleć. Jeżeli czasem potrzebujemy porady, to lepiej zwrócić się do przyjaciół, którzy mają większy staż małżeński lub w poważniejszych sprawach pójść do spowiednika, poradni rodzinnej, a nie do swoich rodziców. Spójrzmy na teściów, jak wyglądają sprawy. W zdecydowanej większości zięciowie i synowe chwalą swoich teściów. Wyrażają się o nich pozytywnie. Twierdzą, że są przyjaciółmi i darzą się nawzajem wielkim szacunkiem, że nie mogą o nich powiedzieć złego zdania. I to jest prawda! Teściowe i teściowe również mają podobne zdania. Rzadko zdarzają się przypadki zawiści, zazdrości wręcz nienawiści, ale one też występują. Ale nie o takie rozumienie tu chodzi! W kontekście słów „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” chodzi o pewną hierarchię decydującą o zbudowaniu trwałego związku, które trzeba wypełnić, zanim się w ten związek wejdzie. Pierwsza zasada zawarta w tym wersecie to kolejność: Opuszczenie, połączenie i jedno ciało. Zatrzymam się dziś tylko przy pierwszym – opuszczenie. Tak jak niemowlę nie może dalej rosnąć i rozwijać się, dopóki nie opuści łona matki i póki nie zostanie odcięta pępowina łącząca je z nią, tak samo małżeństwo nie może się w pełni rozkwitnąć bez opuszczenia domu rodzinnego. I pomimo że opuszczenie ojca i matki wiąże się często z bólem, jest to niezbędne cierpienie, które trzeba znieść dla dobra swojego związku. Aby w pełni zrealizować ten pierwszy etap, należy osiągnąć samodzielność zawodową – czyli zdobyć takie wykształcenie, które zagwarantuje znalezienie pracy pozwalającej na utrzymanie siebie i rodziny. Następnie trzeba uzyskać niezależność finansową, pozwalającą na wyprowadzenie się z domu rodzinnego. Element wyprowadzenia się jest to techniczny sposób opuszczenia rodziców, oddzielenia się od nich, pozwalający na odczucie pełni samodzielności i niezależności. W tych treściach zawiera się także osiągnięcie samodzielności emocjonalnej i psychicznej, pozwalającej egzystować bez prowadzenia za rękę. Jest to umiejętność zatroszczenia się nawet o podstawowe elementy życia, jak na przykład załatwienie formalności w urzędzie czy zadbanie o własne zdrowie. Mowa tu również o podjęciu odpowiedzialności za siebie, za swoje czyny. Opuszczenie to także gotowość do podjęcia odpowiedzialności za inne osoby – za współmałżonka, za poczęte dziecko, to dojrzałość do pełnienia roli męża, żony, rodzica. To także świadomość gotowości do podjęcia ofiary za innych, do poświęcenia się, cierpienia, to znajomość podstawowych zasad moralnych, treści Dekalogu i katechizmu oraz rozumienie istoty sakramentalności małżeństwa. Często, powtarzam czasami nawet sami rodzice uniemożliwiają dziecku realizację tego kroku, zniewalając je psychicznie, uzależniając je od siebie emocjonalnie, a także ekonomicznie. W usamodzielnieniu się na wielu płaszczyznach pomaga wyjazd dziecka na studia do innego miasta. W przeszłości łatwiej było realizować ten etap życia przedmałżeńskiego – ze względu na szybsze dojrzewanie psychiczne człowieka niż obecnie. Nawet warunki skrajne, np. wojna i jej konsekwencje, znacznie przyśpieszały wejście w dorosłość, często bardzo młodych ludzi. Dlatego też dawne rodziny wielopokoleniowe nie przeszkadzały w funkcjonowaniu małżeństwa bez wyprowadzenia się młodych z domu, gdyż zarówno rodzice, jak i młodzi małżonkowie byli kiedyś bardziej świadomi swoich ról życiowych. Istotne znaczenie miały zapewne wówczas także zależności ekonomiczne, majątkowe, dziedziczenie, konieczność pozostawania kobiet na utrzymaniu mężów, jak i silny patriarchat rodzin, uznanie autorytetu seniora, czasami też seniorki rodziny. U podstaw rodziny wielopokoleniowej był także bardzo wysoki poziom rozumienia istoty roli męża, ojca, żony, matki, ale i odpowiedzialności za szerszą społeczność, za naród. W obecnych warunkach, kiedy poziom dojrzałości emocjonalnej, psychicznej, jak i odpowiedzialności za siebie oraz za innych zostaje daleko w tyle za dojrzałością fizyczną, wyprowadzenie się z domu rodzinnego, nawet kosztem przesunięcia w czasie momentu zawarcia związku małżeńskiego, staje się warunkiem fundamentalnym do zbudowania trwałego małżeństwa. Muszę to podkreślić bardzo mocno i jasno powiedzieć, że wyprowadzenie się z domu nie powoduje zerwania więzi z rodzicami, zatarcia odpowiedzialności dzieci za rodziców, szczególnie tych w podeszłym wieku. Stwarza to jednak dla obu stron płaszczyznę wyjściowego komfortu i ułatwia rozwijanie wzajemnego szacunku. Łatwiej jest się szanować na odległość, nie będąc od siebie zależnym. Zamieszkanie wspólne ma wprawdzie swoje korzyści, ale jest ich znacznie mniej niż strat i często dużych napięć wynikających z takich okoliczności. Jeżeli natomiast sytuacja taka staje się nieuniknioną koniecznością, wymaga to od obu stron ogromnej tolerancji, nieustannych kompromisów. Należy jednak podkreślić, że taki stan rzeczy powinien być potraktowany jako przejściowy, tymczasowy, ze stałą świadomością konieczności wyprowadzenia się. Opuszczenie rodziców jest dojrzałością godną uznania, że rodzice są nadal bardzo ważni, ale inaczej niż to było do tego momentu. Trzeba przyjąć, że na pierwszym miejscu sytuuje się współmałżonek, następnie dzieci będące owocem małżeństwa, a dopiero potem rodzice i rodzeństwo, znajomi itd. Także rodzice muszą uznać tę prawdę. Słowo „opuszczenie” należy rozumieć jako słowo pozytywne i jeden z warunków, aby samemu założyć rodzinę. Opuszczenie rodziców oznacza opuszczenie ich emocjonalne i porzucenie swojej zależności od nich. Oznacza także, że jesteśmy zdolni żyć swoim własnym życiem, podejmować własne decyzje i być odpowiedzialni już nie przed rodzicami, ale przed Jezusem. Kiedy jesteśmy dziećmi musimy robić to, co każą nam rodzice. To jest także wolą Bożą, aby dziecko było posłuszne swoim rodzicom i rodzice mają uczyć swoje dzieci jak mają być im posłuszne. Tak, aby posłuszeństwo było motywowane miłością, a nie lękiem, a także żeby nie wynikało z manipulacji. Jest Bożą wolą, aby dziecko było posłuszne i jest to także potrzebne dla dziecka. Jest też niezbędne, aby dziecko zgadzało się z rodzicami. Kiedy dorastamy zaczynamy zauważać, że nasi rodzice popełniają błędy. Ale wewnątrz nas ciągle jest to dziecko, które zgadza się z tym jacy rodzice są i jak nas traktują. Nawet jeśli robią pewne rzeczy w niewłaściwy sposób. Opuszczenie rodziców w tej relacji, jaką miałem względem nich kiedy byłem dzieckiem jest ważne dla mojej relacji z samym sobą, także dla mojej relacji z Jezusem i również dla mojej przyszłej relacji ze współmałżonkiem. To powoduje wielkie problemy w małżeństwie gdy jeden z partnerów, albo oboje są wciąż emocjonalnie zależni od rodziców, ponieważ matkom jest bardzo łatwo manipulować ich dziećmi, kiedy są już dorosłe. One dyktują dorosłym dzieciom, czego od nich oczekują i co one powinny robić, jak zadecydować. Mówią o tym, że mają się troszczyć o rodziców i że ich obowiązkiem jest być wdzięcznymi. Mówią im, co mają robić lepiej, bo oczywiście matki wiedzą to lepiej, rodzice mają większe doświadczenie. Mówią o tym, w jaki sposób mają wychowywać swoje dzieci, jak je karać, co powinni robić, a czego nie powinni. Życie jest bardzo trudne, jeżeli wciąż staramy się zrobić przyjemność rodzicom. Oni mogą chcieć, abyś zrobił coś, czego ty sam naprawdę nie chcesz zrobić. A może chcą, żebyś zrobił coś innego niż chce twój współmałżonek. Wtedy jesteś w konflikcie. Albo zrobisz to co twoja mama ci mówi, a wtedy twoja żona jest zła. Albo zrobisz to co twoja żona ci mówi, wtedy twoja mama jest zła. I w obu przypadkach czujesz się winny. Jeśli jesteś osobą niezależną i pozostawiłeś swoich rodziców tzn. że sam wziąłeś odpowiedzialność za swoje własne życie i już więcej nie zachowujesz się jak dziecko pytając swoich rodziców, co masz robić. Już nie pozwalasz, aby być pod wpływem ich sposobu myślenia i życia. I także nie pozwalasz, aby miały na ciebie wpływ ich własne, osobiste problemy. Bycie niezależnym oznacza również, że podejmujesz decyzje, które uważasz za dobre nawet wbrew opinii twoich rodziców. Decydujesz według swojej odpowiedzialności za siebie, za swojego partnera i za swoje dzieci. I to jest teraz twój obowiązek. Jesteś odpowiedzialny za swoją nową rodzinę. Czytamy w Rodzaju 2, 24, że mężczyzna opuszcza swego ojca i matkę i łączy się ze swoją żoną, tak, że stają się jednym ciałem. Czyli jest to nowe ciało, za które ty jesteś odpowiedzialny. Opuszcza się rodziców emocjonalnie, duchowo, umysłowo, fizycznie (najlepszym wyjściem jest zamieszkanie osobno). Twoja relacja do Boga, do Jezusa jest twoją relacją. Potrzebujemy także stać się niezależni finansowo, co czasem nie jest łatwe, a dziś wiele rodzin żyje na skraju ubóstwa, bo potrzebujemy pomocy naszych rodziców w tej dziedzinie. Potrzebujemy często ich pomocy również w innych dziedzinach. Przyjmowanie pomocy nie musi oznaczać, że dostajemy się od razu pod ich wpływ. Nie jest zabronione, żeby przyjmować pomoc, a zależność finansowa oznacza, że otrzymujemy od nich pieniądze a potem jesteśmy zobowiązani, aby się za to odwdzięczyć. I to jest co innego niż otrzymywanie pomocy, jeśli rodzice chcą pomóc z własnej chęci i my mówimy: Dziękuję za to, że mi pomagasz. Bardzo jestem ci za to wdzięczny i doceniam to. Trzeba umieć rodzicom podziękować. Zobaczmy wyraźnie tą różnicę – jeśli nas kochają dadzą nam coś, bez oczekiwania czegoś w zamian. Po prostu chcą nas wspomóc. Ale dawanie po to, żeby otrzymać w zamian wdzięczność, jakiś upominek czy uznanie, to w rzeczywistości jest samolubne. Kiedy jesteśmy niezależni, bo zostawiliśmy to emocjonalne związanie wtedy możemy zobaczyć różnicę pomiędzy miłością a samolubstwem. I możemy zapobiec byciu manipulowanym przez rodziców. Kiedy opuściliśmy rodziców i jesteśmy ludźmi emocjonalnie dojrzałymi, wtedy nie jesteśmy już dla rodziców dziećmi, ale partnerami i przyjaciółmi. Wtedy prawdziwa miłość pomiędzy równymi ludźmi może wzrastać. Kiedy jestem dorosły jestem tylko dzieckiem Boga, moi rodzice też są dziećmi Boga i możemy kochać się wzajemnie już w inny sposób. Co to jest to opuszczenie naszych rodziców? To jest akt woli, to decyzja osoby dojrzałej. Trzeba modlić się także o to, aby rodzice to zrozumieli i nie przeszkadzali w tym. Bardzo trudne jest zrozumienie, jak bardzo ważne jest dla nas odejście. Ale jeśli to zrozumiemy będzie nam łatwiej to zrobić. Potem będziemy się czuli lepiej i będziemy przeżywać nasze życie w inny sposób. Jeśli wiesz, że to jest wolą Bożą, nie musisz się czuć winny – nawet jeśli oni tego nie rozumieją. Może w wyniku twoich modlitw Bóg powie im w sercach, że tak jest dobrze. Musimy rozumieć, że jest o wiele trudniejsze dla nich pozwolić nam odejść, niż nam wykonać ten krok. Pozwolę sobie zacytować Marthę Ehler, która tak napisała „Ja wiedziałam, że jest to wolą Bożą od początku, kiedy miałam dzieci. Również doświadczyłam tego, że moi rodzice nie chcieli pozwolić mi odejść. Ale zrozumiałam, że Bóg chce, abym stała się niezależna. Więc kiedy miałam dzieci od początku wiedziałam o tym, że pewnego dnia one będą chciały odejść i że jest moim obowiązkiem nauczyć je samodzielnego życia… Więc przez całe swoje dzieciństwo i dorastanie, przez wszystkie te lata, aż staną się dorosłe one stopniowo odchodzą. Kiedy mają 16, 17, 18 lat podejmują własne decyzje. Często bywa, że te decyzje nie są takie jakich my – rodzice byśmy od nich oczekiwali. Ale oni muszą nauczyć się podejmować własne decyzje i muszą nauczyć się samodzielnego prowadzenia własnego życia. My możemy tylko im pomagać i uczyć ich”. I kończy słowami: „Ja się cały czas przygotowywałam na to, że dzieci dorosną i odejdą. Teraz, kiedy dwa miesiące temu wyprowadził się mój najstarszy syn emocjonalnie było to bardzo trudne dla mnie. Jakbym coś straciła. Chociaż wiedziałam w moim umyśle, że to jest dobre. Więc niech ten przykład zaświadczy o tym, że dla rodziców jest to o wiele bardziej trudne. Jeśli chcemy opuścić rodziców czynimy to poprzez modlitwę, ponieważ jest to wolą Bożą, potrzebujemy Jego pomocy, nie możemy wykonywać woli Bożej bez Jego pomocy”. Kończąc, chcę podkreślić, że opuszczenie rodzinnego domu i utworzenie własnej rodziny w duchu tekstów biblijnych nie zwalnia nas z obowiązku opieki nad rodzicami, zwłaszcza, gdy potrzebują pomocy, ale to jest już inny temat, czy częstego kontaktu z nimi, natomiast to angażuje nas do pełnej odpowiedzialności za własne małżeństwo, dzieci i swoją, rodzinę przed samym Bogiem. Mężczyzna i kobieta potrzebują pomocy łaski, której Bóg nieustannie udziela w swym miłosierdziu (por. KKK, art. 1608). Łaska ta zostaje rozlana w sercach małżonków przez dar sakramentu małżeństwa. Chrystus wchodzi w życie męża i żony, by już zawsze im towarzyszyć, by czynić możliwym to, co po ludzku wydaje się nie do przejścia, by pomóc im wypełnić zadania, których się podejmują. Małżonkowie, którzy żyją w sakramentalnym związku, mają niezwykłe przywileje: Ich miłość czerpie ze źródła nieskończonej miłości Bożej, zostaje wzbogacona zbawczą mocą Chrystusa. Małżonkowie otrzymują siłę, by miłować się tak, jak Chrystus umiłował swój Kościół – miłością wierną, cierpliwą, przebaczającą, zdolną do poświęceń i ofiar.
Nie ma się co oszukiwać – mieszkanie pod jednym dachem z teściami to nie jest sytuacja komfortowa ani dla was, ani dla waszych rodziców (i teściów jednocześnie). Wspólne mieszkanie z teściami może rodzić konflikty, zwłaszcza gdy na świecie pojawi się dziecko. Co je wywołuje i czy można im zapobiec? Spis treściZalety wspólnego mieszkania z teściamiMamo mężaMłoda mamoMłody tatoPrzyczyny konfliktów między młodymi a teściamiWażne, by teściowie stworzyli przyjazną atmosferę, a młodzi dostosowali się do panujących w domu zasadKonflikty z teściami spowodowane różnicami zdań na temat wychowania wnukówCzasem różnice charakterów i konflikty zmuszają do wyprowadzki od teściów Najlepiej byłoby od razu mieszkać na swoim, po swojemu prowadzić dom i nie być od nikogo zależnym. Jednak skoro na razie nie ma takiej możliwości – obie strony powinny dołożyć starań, by wspólne mieszkanie było znośne dla wszystkich. Przecież wszystkim zależy (a przynajmniej powinno zależeć) na tym, by relacje w rodzinie były jak najlepsze. Zalety wspólnego mieszkania z teściami Niewątpliwym plusem mieszkania z teściami jest to, że zwykle nic to nie kosztuje. A nawet jeśli dorzucacie się do czynszu, i tak wynosi to znacznie mniej niż utrzymanie samodzielnego mieszkania. Złośliwi twierdzą, że na tym zalety się kończą. Ale nie musi tak być. Obie strony mogą mieć ze wspólnego mieszkania korzyści i satysfakcję. Młodzi mogą skorzystać z doświadczenia rodziców i ich rad, gdy będą np. organizować chrzciny czy robić remont. Bardzo dużą pomocą jest możliwość pozostawienia dziecka pod opieką babci czy dziadka, gdy mama musi pójść do lekarza, urzędu czy oboje rodzice chcą wyjść gdzieś razem wieczorem. Jednak i dla rodziców-teściów przyjęcie pod swój dach dziecka i jego drugiej połowy może mieć zalety. Młodzi też mogą im pomóc – zrobić zakupy, posprzątać, zawieźć do lekarza czy kościoła, jeśli rodzice nie mają samochodu. Wspólne mieszkanie zwiększa też poczucie bezpieczeństwa, a jeśli relacje są bardzo dobre – może dać wiele satysfakcji w sensie emocjonalnym. To okazja do nawiązania ciepłych więzi z synową (zięciem) i wnukami. Dla niektórych dziadków i babć ważna jest także świadomość, że bliscy ich potrzebują. To wzmacnia ich poczucie własnej wartości. Dobre relacje między młodym małżeństwem a teściami nie zdarzają się często, ale są możliwe. Od czego to zależy? Co może rodzić problemy i jak postępować, by wzajemne stosunki były jeśli nie idealne, to przynajmniej poprawne? Mamo męża zaakceptuj odrębność młodej rodziny i przyjmij zasadę, że będziesz im doradzać tylko wtedy, gdy cię o to poproszą; jeśli w drobnych sprawach chcesz udzielić wskazówki, nie używaj formy rozkazującej - niech to będzie propozycja lub pytanie: „Nie sądzisz, że mała jest za lekko ubrana?”- taką radę o wiele łatwiej przyjąć; pamiętaj, że twoja wiedza o opiece nad dzieckiem jest często nieaktualna; dziś inaczej niż 20–30 lat temu; podchodzi się np. do kwestii karmienia czy układania malucha do snu; nie zniechęcaj młodego ojca (a twojego syna) do zajmowania się dzieckiem; jeśli twój mąż nie zmieniał pieluch, to nie znaczy, że syn też ma tego nie robić. Młoda mamo to wy jesteście tu gośćmi, a zatem w pierwszej kolejności to wy powinniście dostosować się do panujących w tym domu obyczajów; to, co możesz uznać za wtrącanie się, często wynika z dobrej woli i chęci pomocy, a nie złośliwości czy zarozumialstwa; kiedy np. teściowa twierdzi, że dziecko jest za lekko ubrane, to martwi się, że ono zmarznie, a nie wytyka ci, jak źle je ubrałaś; jeśli denerwują cię dobre rady, okaż to grzecznie, ale stanowczo: „Mamo, niech się mama nie gniewa, ale ja sama wiem, co robić”, „Dziękuję za rady, ale nie są one konieczne” albo: „Wolę słuchać tego, co mówi lekarz”; pamiętaj, że to sytuacja tymczasowa, nie pal więc mostów: zawsze lepiej mieć z teściami dobre relacje. Młody tato jeśli między twoją żoną a matką pojawi się konflikt, musisz zareagować - tobie jest znacznie łatwiej niż żonie zwrócić uwagę matce; staraj się być obiektywny i dąż do łagodzenia napięcia, ale pamiętaj, że teraz jesteś przede wszystkim mężem i ojcem, a nie dzieckiem swojej mamy, a twoja żona musi czuć, że ma w tobie oparcie; twoim najważniejszym teraz celem jest jak najszybsza przeprowadzka – rób wszystko, by ją przyspieszyć. Przyczyny konfliktów między młodymi a teściami "Bo ja wiem lepiej" - to hasło lapidarnie określa jedną z najczęstszych przyczyn wzajemnej niechęci, zwłaszcza między synową a teściową. Nawet jeśli matka męża nie mówi tego głośno, zwykle ma takie przekonanie. Często zresztą uzasadnione, bo młoda mama być może jeszcze nie wie, że np. wygodniej jest karmić, układając dziecko na poduszce. Ona dopiero się uczy. Ale jest i druga strona medalu: wiedza teściowej na temat postępowania w ciąży czy z dzieckiem pochodzi sprzed 20–30 lat. I o ile polecane przez nią domowe sposoby na zgagę mogą się sprawdzić, to już np. przekonywanie, że najlepsze dla dziecięcej pupy są pieluchy tetrowe, nie ma żadnego uzasadnienia. Aby uniknąć konfliktów, teściowie muszą zaakceptować fakt, że synowa i syn stanowią odrębną rodzinę i że to osoby dorosłe, nie można więc traktować ich jak dzieci. Na początku na pewno nie potrafią opiekować się dzieckiem tak dobrze jak ktoś doświadczony, ale trzeba im pozwolić na to, by się nauczyli. A nie sprzyja temu ciągłe pouczanie, zwłaszcza z pozycji osoby wszystkowiedzącej. Niech młodzi decydują sami, niech uczą się na swoich błędach. Rad trzeba im udzielać tylko wtedy, gdy o to poproszą. Ważne, by teściowie stworzyli przyjazną atmosferę, a młodzi dostosowali się do panujących w domu zasad "To mój dom i ja w nim rządzę" - mocny argument, ale nie do końca prawdziwy. Bo skoro rodzice (teściowie) zgodzili się przyjąć do siebie młodych, muszą zrozumieć, że teraz jest to także ich dom (chwilowo). I trzeba stworzyć taką atmosferę, by wszyscy czuli się w nim dobrze. Ostatnie słowa dotyczą już obu stron. Młodzi powinni się dostosować do obowiązujących w domu zasad, i np. nie zapraszać gości bez uprzedzenia albo nie robić rewolucji w kuchennych szafkach, ustawiając po swojemu talerze. A starsi nie mogą im wypominać, że zużywają dużo wody, bo się codziennie kąpią (!) i zbyt często piorą (przecież jest małe dziecko) ani meblować im małżeńskiego pokoju. Konflikty z teściami spowodowane różnicami zdań na temat wychowania wnuków "Wiem, co dobre dla mojego wnuka". Na pewno. Trzeba jednak pamiętać, że to do rodziców, a nie dziadków, zawsze należy ostatnie słowo w sprawie dziecka. Wychowanie to ich zadanie i nikt nie może ich w tym zastąpić. Dziadkowie mogą pomóc i ich rady na pewno zostaną uważnie wysłuchane – wtedy, gdy zostaną o nie poproszeni. Nie powinni się jednak z nimi narzucać ani obrażać, gdy np. wybrane przez nich imię nie podoba się rodzicom dziecka. Czasem różnice charakterów i konflikty zmuszają do wyprowadzki od teściów Konflikty powstają najczęściej na linii teściowa–synowa, lecz także mama–córka albo teściowie–zięć (jeśli młodzi mieszkają z rodzicami żony). Po obu stronach są ludzie, ze swoimi wadami i emocjami. Jednak wydaje się, że sytuacja synowej mieszkającej z teściową zawsze jest trudniejsza, niż córki mieszkającej z matką. Zwykle więc to, jak ułożą się wzajemne relacje, zależy właśnie od teściowej. Jeśli ma dobrą wolę i potrafi wczuć się w sytuację tej drugiej osoby – szanse na dobry układ są ogromne. Czasami jednak różnice charakterów są tak duże, a wzajemne pretensje tak narosły, że szybko trzeba się wyprowadzić. Trudno, nie udało się. Ale przecież ślubu nie bierze się z teściami, tylko z mężem. Jeśli wam jest ze sobą dobrze, to nawet brak zażyłości z teściami nie powinien być tragedią. miesięcznik "M jak mama"
mieszkanie z tesciami a wychowanie dziecka